Nowy tydzień

PDFDrukujEmail


Tajemnica dusz czyśćcowych

Wywiad z Maria Simma z Austrii

Obecnie niewiele naucza się na religii o czyśćcu, o cierpieniu, czego  doświadczają biedne dusze, aby być całkowicie oczyszczone, aby móc wejść do Królestwa Niebieskiego. Czyściec istnieje, i cierpienia których  doświadczają biedne dusze są bardzo realne.
Od 1940 roku (była wtedy w wieku 25 lat), uprzywilejowana dusza o imieniu Maria Simma, miała regularne wizyty  dusz z czyśćca, aby wyjaśnić ich cierpienia i prosić o modlitwy oraz Msze Św. by zostać uwolnione z czyśćca.
Pewnego dnia, Siostra Emmanuel Maillard, francuska zakonnica znana z apostolstwa na rzecz Objawień Matki Bożej w Medziugorju, natknęła się na książkę Maria Simma, pod tytułem  „Dusze w czyśćcu powiedziały mi”  i przeczytała ją z wielkim zainteresowaniem: Ta książka uderzyła mnie tak bardzo, powiedziała siostra Emmanuel, ponieważ temat był związany z niedawnym świadectwem, a także bardzo dobrze jest wyjaśniona doktryna Kościoła w tej sprawie. Od razu napisałam do wydawcy, który powiedział mi, że Maria Simma wciąż żyje. Szybko skontaktowałam się z Nią, a ona zgodziła się ze mną spotkać, aby odpowiedzieć na moje pytania, których było dużo! „
Ta rozmowa odbyła się w 1997 roku w domu Marii w Sonntag, bardzo pięknej wiosce w górach Vorarlberg w Austrii. Poniżej podajemy fragmenty tego wywiadu Siostry Emmanuel z Medziugorje z Maria Simma, zaczerpnięte z broszury pt: The Amazing Secret of dusze w czyśćcu.

(Uwaga: Maria Simma zmarła 16 marca 2004 roku, w Sonntag, w wieku 89 lat)

Cz.1

Maria, możesz nam powiedzieć, jak odwiedziły Cię po raz pierwszy dusze  czyśćcowe?

Tak, to było w 1940 roku jednej nocy, około 3 lub 4 nad ranem, usłyszałam, jak ktoś przychodzi do mojej sypialni … Widziałam zupełnie obcego. Chodził tam i z powrotem powoli. Powiedziałam mu surowo: „Jak się tu dostałeś odejdź?” Ale on nadal chodził niecierpliwie wokół sypialni, jakby nie słyszał. Więc poprosiłam go znowu: „Co robisz?” Ale on wciąż nie odpowiadał, wyskoczyłam z łóżka i próbowałam   go złapać, ale chwyciłam tylko powietrze. Nie było tam nic. Wróciłam więc do łóżka, ale znowu usłyszałam go z powrotem.
Zastanawiałam się, jak mogłam zobaczyć tego człowieka, a nie mogłam go złapać. I ponownie chciałam aby chwycić go i powstrzymać go przed chodzeniem, ale znowu chwyciłam tylko pustkę. Zdziwiona wróciłam do łóżka. On nie wrócił, ale nie mogłam zasnąć. Następnego dnia, po mszy poszłam do mojego kierownika duchowego i opowiedziałam mu wszystko. Powiedział mi, że jeśli się to powtórzy, to powinnam zapytać: „Kim jesteś?” albo „Czego chcesz ode mnie?”
Następnej nocy, człowiek powrócił. Zapytałam go: „Czego chcesz ode mnie?” On odpowiedział: „Zamów  trzy Msze za mnie.”
Więc ja zrozumiałam, że była to dusza w czyśćcu. Mój kierownik duchowy potwierdził to. On również poinformował mnie, aby nigdy nie odwracać się od biednych dusz, ale by zaakceptować je z wielkodusznością.

A potem, te wizyty były kontynuowane?

Tak. Przez kilka lat, były tylko trzy lub cztery dusze, a przede wszystkim w listopadzie. Następnie było ich  więcej.

O co te dusze prosiły Cię?

W większości przypadków, to prosiły o Msze Św. i o obecność na tych Mszach św. Prosiły mnie o odmówienie  różańca, a także o odprawienie drogi krzyżowej.

Maria, czy dusze w czyśćcu odczuwają czasem radość i nadzieję  pośród ich cierpienia?

Tak. Żadna dusza nie chce  wracać z czyśćca na ziemię. Mają wiedzę, która  nieskończenie przewyższa naszą. One po prostu nie mogą się zdecydować, aby powrócić do ciemności ziemi.
Tutaj widzimy różnicę w cierpieniu, które znamy na Ziemi. W czyśćcu, nawet jeśli ból duszy jest  po prostu straszny, istnieje pewność życia wiecznego z Bogiem. To jest niezachwiana pewność. Radość jest większa niż ból. Nie ma nic takiego na ziemi, co mogłyby uczynić w nich chęć życia tutaj znowu, gdzie nigdy nie jest się niczego pewnym.

Maria, możesz powiedzieć teraz, że to Bóg wysyła dusze do czyśćca, czy sama dusza decyduje się tam pójść?

To dusza sama,  chce iść do czyśćca, aby być czystą przed pójściem do nieba.

Maria, czy w chwili śmierci  widać Boga w pełnym świetle czy w niejasny sposób?

W sposób jeszcze niejasny, ale to wszystko jedno, bo widać w takiej jasności, że to wystarczy, aby mieć  wielką tęsknotę.

Maria, możesz nam powiedzieć, jaka jest rola Matki Bożej wobec dusz w czyśćcu?

Ona przychodzi często, aby je pocieszyć i powiedzieć im, że zrobili wiele dobrych rzeczy. Ona zachęca je.

Czy są jakieś dni szczególne, w które Ona je dostarcza?

Przede wszystkim, Boże Narodzenie, Dzień Wszystkich Świętych, w Wielki Piątek, w święto Wniebowzięcia NMP i Wniebowstąpienia Jezusa.

Maria, dlaczego niektóre dusze  idą do czyśćca? Jakie są grzechy, które najczęściej prowadzą do czyśćca?

Grzechy przeciw miłości, przeciwko miłości bliźniego, zatwardziałość serca, wrogość, szkalowania oszczerstwo – wszystkie te rzeczy.

Tutaj Maria daje nam przykład, który naprawdę uderzył ją i którym chciałby się z nami podzielić. Ona została poproszona, aby dowiedzieć się, czy dana  kobieta i mężczyzna są w czyśćcu. Ku wielkiemu zaskoczeniu tych, którzy ją o to poprosili, kobieta była już w Niebie, a mężczyzna był w czyśćcu. W rzeczywistości, ta kobieta zmarła w trakcie aborcji, podczas gdy mężczyzna często chodził do kościoła i podobno prowadził godne, pobożne życie.
Więc Maria szukała więcej informacji, myślała że została zmylona – ale nie, to była prawda. Oni zmarli  praktycznie w tym samym momencie, ale kobieta doświadczyła głębokiej skruchy, i była bardzo skromna, podczas gdy mężczyzna krytykował każdego;  zawsze narzekał i mówił złe rzeczy o innych. To dlatego jego Czyściec trwał tak długo. A Maria stwierdziła: „Nie wolno nam sądzić po występkach.”
Maria opowiedziała również  inny przykład, który dał nam do myślenia. Jest to historia kobiety, którą znała bardzo dobrze. Ta pani umarła i była w czyśćcu, w najbardziej strasznym czyśćcu, z najbardziej potwornymi cierpieniami. A kiedy przyszła do Marii, wyjaśniła dlaczego.
Miała przyjaciółkę. Pomiędzy nimi wzrosła wielką wrogość, spowodowana przez siebie. Ona zachowała tą wrogość przez wiele lat, choć jej przyjaciółka wiele razy prosiła o pokój, pojednanie. Ale za każdym razem, ona odmawiała. Kiedy ciężko zachorowała, postanowiła zamknąć swoje serce, aby odmówić możliwości pogodzenia zaoferowanego przez swoją przyjaciółkę, aż do jej śmierci.

Maria, proszę powiedz nam: kim są ci, którzy mają największe szanse iść prosto do nieba?

Ci, którzy mają dobre serce dla każdego. Miłość zakrywa wiele grzechów.

Jakie są sposoby, które możemy wykonać tu na ziemi, aby uniknąć czyśćca  i pójść prosto do nieba?

Musimy zrobić dużo dla dusz w czyśćcu, bo one pomogą nam z kolei. Musimy mieć dużo pokory. Jest to największa broń przeciwko złu, przeciw Złemu. Pokora odpędza zło z daleka.

Poprzedni tydzień

 

Rozmowa z egzorcystą ks. Maciejem Chmielewskim HALLOWEEN – przejaw

bałwochwalstwa i utraty wiary


Mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch cywilizacji: życia i śmierci. Druga z nich przejawia się między innymi tym, że kiedy my, chrześcijanie świętujemy narodziny dla Nieba wszystkich świętych i błogosławionych, cywilizacja śmierci każe spoglądać w groby i przebierać się za wampiry i diabły – mówi ksiądz Maciej Chmielewski, egzorcysta diecezji bydgoskiej.

Obchodzenie Halloween rzeczywiście niesie za sobą duchowe zagrożenie, czy też może ostrzegający przed nim wykazują nadmierną ostrożność i przewrażliwienie?
Zły duch nie stawia przed ludźmi, których chce pozyskać, „zadań” trudnych, lecz to, co łatwe i przyjemne. Nie dąży od razu do opętania swojej ofiary, lecz z początku po prostu nakłania ją do grzechu. W tym przypadku posługuje się bałwochwalstwem – dawnymi wierzeniami, często naturalistycznymi, również druidzkimi i celtyckimi. Geneza obrzędów, które dziś ukazywane są w postaci świetnej zabawy, jest zgoła inna.

W tamtych czasach praktyki te miały oblicze wręcz przerażające. Chodziło w nich o odpędzenie złych duchów i dusz mogących ingerować w ludzkie życie, szczególnie tej nocy, na przełomie października i listopada. Uczestnicy tych rytuałów zapijali swój strach ogromną ilością alkoholu, sięgali też po inne używki. Wymyślali różnego rodzaju „duchowe gadżety” bądź też dary – na przykład w postaci jedzenia – mające odstraszać lub w inny sposób nakłaniać demony do odejścia.

Dzisiaj obserwujemy ludzi, którzy z jednej strony chodzą w niedzielę do kościoła i oddają cześć Panu Bogu, modlą się do Pana Jezusa Zmartwychwstałego, przyjmują Komunię świętą, zaś za chwilę przebierają własne dzieci w diabły, demony i uważają to za świetną zabawę.
Za te bałwochwalcze praktyki nie obwiniam dzieci. One mają swój świat, pociąga je wszystko, co jest kolorowe, co świeci i jeszcze nosi znamiona dobrej zabawy. Gorzej, gdy to dorośli mają wyobraźnię dzieci, w tym negatywnym rozumieniu – na poziomie „paciorka” i „Bozi”.

W swojej praktyce duszpasterskiej spotykam się z rodzicami, którzy za chwilę przyprowadzą swoje dzieci do Pierwszej Komunii Świętej, a sami nie mają żadnej wiary w świętych obcowanie i życie pozagrobowe według nauczania Kościoła, czyli przebywanie wraz ze świętymi w Królestwie naszego Ojca, czyli Niebie. Tego właśnie obawiam się najbardziej, bo odgrzewanie cuchnącego kotleta w postaci bałwochwalstwa z czasów druidów i Celtów to przede wszystkim problem wyraźnie widoczny w świecie anglosaskim. Nie tak dawno zresztą anglistka ucząca w mojej szkole powiedziała mi, że otrzymała wręcz „przykaz” zachęcania dzieci do przebierania się w Halloween, gdyż to wydarzenie stało się nieodłącznym elementem tamtejszej kultury.

Mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch cywilizacji: życia i śmierci. Druga z nich przejawia się między innymi tym, że kiedy my, chrześcijanie świętujemy narodziny dla Nieba wszystkich świętych i błogosławionych, cywilizacja śmierci każe spoglądać w groby i przebierać się za wampiry i diabły, co dla zwykłego dorosłego człowieka może wyglądać jak niewinna zabawa.

Proszę jednak zobaczyć, co dokonuje się w świecie dziecka. Myśli ono: skoro mama przebiera się za czarownicę, a tata za diabła, to ja również mogę to zrobić. Takie myślenie owocować może wypaczeniem religijności najmłodszych, którzy we Wszystkich Świętych czy Dzień Zaduszny nie pomyślą o babci, która jest w niebie albo w czyśćcu czeka na modlitwę, ale będą się fascynować przebierankami za śmierć czy demony.

Istota problemu tkwi więc nie w dzieciach, ale w braku dojrzałości chrześcijańskiej dorosłych. Jesteśmy istotami duchowo-cielesnymi – to, czego dokonujemy w naszym ciele, oddziałuje również na naszą duszę.

Zatem, krótko mówiąc, popularność Halloween to jeden z przejawów spłycenia bądź zupełnej utraty naszej wiary?

„Tam, gdzie zamiera wiara, rodzi się zabobon”. Wiara może być wyparta przez różnego rodzaju bałwany. Natura nie znosi pustki. Kraje zachodnie tracą wiarę w Boga Żywego, odchodzą od chrześcijaństwa, na umór wypierają się Chrystusa. Czytamy w naszym Katechizmie, że przed ponownym nadejściem Pana Jezusa Kościół musi przejść przez końcową próbę, która zachwieje wieloma wierzącymi. Ta próba – wydaje mi się – już się rozpoczęła. Nie chodzi przecież tylko o wiarę kapłanów i sióstr zakonnych, ale całego Kościoła, łącznie z rodzinami, łącznie z ojcem i matką, z bratem i siostrą… Każdego z nas dotyczy pytanie: „Kim jest dla ciebie Chrystus dzisiaj?”. Czy to jest tylko postać wyłącznie historyczna, czy też żyje, trwa w spotkaniu z tobą w wierze.

Ludzie tracą wiarę nie tylko z powodu grzechów, bluźnierstw, profanacji, które – jak powiedział Pan Jezus: owszem, nadejść muszą, lecz biada tym, którzy się ich dopuszczają (por. Mt 18, 7). Dlaczego ludzie, którzy mieli szansę spotkać się z Bogiem osobowym, tracą wiarę? Jak napisze święty Jakub, „wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2, 13). Wiara jest więc wymagająca, dzisiaj zaś żyjemy w społeczeństwie, w którym wymaga się minimum, za to oczekuje wiele przyjemności. Pan Jezus mówił: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24).

Proszę spojrzeć na naszą cywilizację. Ona nie chce iść za Chrystusem, nie chce zapierać się siebie, ale chce używać sobie. Dzisiejszy olbrzymi rozwój cywilizacyjny, obfitujący w rozmaite wspaniałe osiągnięcia, odbywa się za cenę uszczerbku na duszy. Człowiek uważa siebie tylko za to, co zje i co wypije. To problem nie tylko stosunku do Halloween i do Wszystkich Świętych, lecz przede wszystkim kwestia moich relacji z Jezusem osobowym. Pierwszymi wychowawcami w wierze nie są ksiądz i siostra na religii, lecz ojciec i mama. Proszę pomyśleć, ilu rodziców dzisiaj to zaniedbuje.

Pseudo-święto, o którym mówimy, to także problem odwiecznego dążenia człowieka do oswojenia śmierci. To dążenie przejawiało się między innymi poprzez jej „obśmiewanie”.
Jesteśmy przeznaczeni do życia, umieranie jest wbrew naszemu pierwotnemu powołaniu jeszcze sprzed grzechu pierworodnego. Próbujemy żyć jak najdłużej, odwlekać okres starzenia się. Chrystus stawia jednak przed nami nową perspektywę: „nasze życie zmienia się, ale nie kończy”. Naszym powołaniem jest nie tylko doczesne bytowanie, ale wejście do domu Ojca. Odrzucając jednak Chrystusa, zamykamy się na perspektywę nadziei, zmartwychwstania.

Diabeł dlatego uwziął się na te szczególne dni, gdyż nie tylko wspominamy zmarłych i świętych, ale nawiązujemy z nimi łączność. Nie przez wywoływanie duchów, ale przez relację miłości okazywaną zmarłym poprzez ofiarowaną w ich intencji Komunię świętą, modlitwę, post. Oni z kolei wstawiają się za nami u Pana Boga.

Jeśli tę rzeczywistość wypaczamy już w życiu dzieci, przebierając je za demony i wysyłając na zabawy wtedy, gdy jako Kościół powinniśmy nawiedzać groby naszych bliskich, pozbawiamy je perspektywy prawdziwej nadziei. Ten szczególny czas jawi się wtedy jako okres celebrowania bezsensu. Odrzucić Słowo, które stało się Ciałem, jest diabelską pokusą. Ulegnięcie jej to nasz prawdziwy dramat. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Roman Motoła

Poprzedni tydzień


Chrystus w moim życiu


Chrystus w moim życiu zawsze był Kimś bardzo ważnym. Wyniosłam to z domu rodzinnego. Śp. Dziadek mówił: „Nie przegapcie godziny trzeciej, bo wtedy umierał Pan Jezus.” To ja biegłam i wołałam: „ Dziadek, chodź, zbliża się godzina trzecia.” Zostawiał pracę, przychodził do domu i pogrążał się w modlitwie. Jako małe dziecko widziałam ten piękny przykład oddawania czci Panu Jezusowi.

W latach 1976-78 (nie wiem, który to był rok) pracowałam w laboratorium przy badaniu parametrów próbek. Schylona przy aparacie i zadowolona, że rano po przyjściu do pracy zawiesiłam jako pierwsza w swoim pokoju krzyż Pana Jezusa. Koleżanki mówiły: „Uważaj, możesz mieć problemy z pracą.” Gdy weszła kierowniczka, spojrzała i nic nie mówiła. Może pomyślała – ale mądra, odważna dziewczyna. A ja byłam bardzo dumna ze swego czynu.

Gdy miałam 39 lat, usłyszałam diagnozę – rak, bardzo zaawansowany, inwazyjny. „Co u pani leczyć?” Ja nie załamałam się. Obrałam Pana Jezusa ordynatorem, Matkę Bożą – lekarzem, która wypisała mi receptę bez wykupywania w aptece. Lek ten był pod nazwą – modlitwa, opakowań – bez liku. Gdy nie było domowników, leżałam krzyżem i błagałam Pana Jezusa i Matkę Boża o ratunek. Modlitwa była moim codziennym lekarstwem, tego leku nie da się przedawkować. Lekarze dziwili się, że tak pięknie to zniosłam, a ja wiedziałam, że moim Ordynatorem Niebieskim jest Pan Jezus. Ten Lekarz Wszechmogący leczy wszystkie choroby ciała i duszy. Nie ma choroby, z którą by Pan Jezus nie poradził.

Mija 27 lat po operacji, a ja dzięki Panu Bogu wbrew rokowaniom lekarzy jeszcze pracowałam 16 lat. Pan Jezus jest moim Królem, Siłą i Zbawicielem. Gdy robiłam remont w domu, panowie uwijali się przy montażu mebli. Wreszcie koniec pracy – pomyślałam – poproszę, niech wbiją gwóźdź, a ja zawieszę piękny, nowy krzyż, który kupiłam wcześniej. Usłyszałam taką uwagę: „Po co ten krzyż, po co niszczyć ścianę?” Odpowiedziałam: „Ten krzyż Pana Jezusa jest ważniejszy od tych wszystkich mebli, które montowaliście”. Widziałam ich ironiczne porozumiewanie się między sobą. Byłam również zadowolona ze swojej postawy.

Często spoglądam na krzyż wiszący na honorowym miejscu w domu i mówię: „Kocham Cię, Panie Jezu.” „Chwała Tobie, Panie Jezu.”

Teresa ze wspólnoty „Źródło

 

Poprzedni tydzień


Nauka płynąca od o. Pio

W tym roku przeżywamy 50. rocznicę śmierci tego wielkiego świętego i 100. rocznicę pojawienia się u Niego stygmatów, czyli ran Chrystusa Ukrzyżowanego.

Warto zapytać jak my patrzymy na tego świętego. Może tylko zachwycamy się, znajdujemy radość rozczytując się w życiorysie, w cudownych zdarzeniach, w jego wielkości ale nie chcemy zmienić swojego życia. Np. nie podejmujemy próby pojednania się z synową, z teściową, z sąsiadem. Uważamy się za wielkich czcicieli o. Pio, ale nasze życie jest takie jakie jest.

Co powiedziałby mi dzisiaj o. Pio, gdyby dziś stanął przede mną i zajrzał do mojego sumienia, do mojego serca? Dzisiaj, teraz, w tym momencie… Byłby zadowolony z tego, że jego duchowe dziecko jest takie jakie jest? Wiem, że niekiedy człowiek nie ma sił, aby uporządkować swoje życie, ale czy przynajmniej jest w nas to pragnienie, ta wewnętrzna otwartość, aby coś zmienić? Jeśli z góry zakładam, że nie potrzebuję nawrócenia, że nie potrzebuję nic zmieniać, bo jestem OK, a inni mają się zmieniać i nawracać, to wtedy zamykam Bogu dostęp do mnie, wtedy Jego łaska nie przenika mnie, jestem „nieprzemakalny” dla Boga i jego działania. I można robić mnóstwo „pozorowanych ruchów” w postaci niekończących się modlitw, gestów, klękania do Komunii,  można składać ręce, wypowiadać kilometry różańców i litanii,

i to wszystko na niewiele się zdaje, bo w najgłębszej istocie, w moim wnętrzu jestem zamknięty na Boga i Jego działanie, ponieważ uznałem, że jestem OK, że nie potrzebuję nawrócenia.

Zastanówmy się, czy gdy słyszymy modlitwę o nawrócenie grzeszników, czy zdarza nam się pomyśleć o nas samych? Czy zdarza nam się uznawać, że to ja jestem tym grzesznikiem, który potrzebuje nawrócenia, bo inaczej marnie zginie?

W Polsce wielu ludzi deklaruje wiarę. Myślę, że to jest ciągle ponad 90-95 proc. Ale okazuje się np., że horoskopy w gazetach czyta ponad połowa (55 proc.) Polaków, a 46 proc. z nich przyznaje, że przynajmniej czasami kieruje się zawartymi w nich wskazaniami. Co siódmy badany (15 proc.) odwiedził kiedyś wróżkę (wynika z najnowszego sondażu CBOS).

Można składać ręce do modlitwy, można chodzić do kościoła, ale być „nieprzemakalnym” na działanie Boga, ślepym na znaki wzywające do nawrócenia, które On daje każdemu z nas każdego dnia: mnie i Tobie!

Nikt nie jest świętym od razu. Do świętości dorasta się na drodze pokory i posłuszeństwa, słuchając jak Bóg mówi do ciebie dziś, teraz i podążając za tym. Krok po kroku. Twoje życie ma być życiem według Ducha, jak mówi św. Paweł. Nie według tego, co mówią ekonomiści, politycy, sąsiadka czy, nie daj Boże, wróżka i horoskopy. Twoje życie ma być życiem według Ducha, a nie według ciała. Duch prowadzi nas do świętości, do dawania życia, do miłości, do życia w przebaczeniu, w jedności, w zgodzie. Mamy żyć według Ducha. Nie tylko być pobożnymi, ale mamy całe życie kształtować według Ducha, który został nam dany. Całe życie: relacje rodzinne kształtować według Bożego Ducha, relacje z sąsiadami,  relacje w pracy,  wszystko według Ducha Bożego. Jeśli przynajmniej zacznę się nad tym zastanawiać, co to znaczy, żyć według Ducha Bożego w tym konkretnym obszarze mojego życia, to już jest dużo, to znaczy, ze zaczynam na serio traktować Boga i Jego słowo. Jeśli zacznę widzieć, że tego Ducha tam brakuje, to nie ma co się załamywać, ale trzeba prosić Boga, aby otworzył nas na Jego Ducha świętego, bo sami jesteśmy za słabi, aby cokolwiek zmienić w sobie, w naszym życiu.

Słuchać Boga, cierpliwie i pokornie, słuchać GO jak mówi przez swoje słowo (Pismo św.), przez znaki czasu (kataklizmy, wypadki, różne zdarzenia), przez świadków (święci), przez Kościół (nauczanie, kazania, katechezy, spowiedź), słuchać jak mówi i próbować zmieniać swoje życie zgodnie z tym, co On mówi. Oto droga chrześcijańska, na którą jesteśmy zaproszeni: ja i ty! Oto droga dla nas wszystkich. Nie bójmy się jej, ale podejmijmy ją z radością, jak zrobił to Ojciec Pio i wielu wielu innych. AMEN.

 

 Poprzedni tydzień


Odmawiajcie różaniec!

Gdy na dwa dni przed swoją śmiercią, zapytano o. Pio, co miałby ważnego do przekazania ludziom, odpowiedział: „Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale to mu się nigdy nie uda. To jest modlitwa Tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To Ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić Ojcze nasz.”

Słowo „różaniec” pochodzi od łacińskiego słowa rosarium, które oznacza ogród różany. Ilekroć odmawiamy różaniec, ofiarowujemy Matce Bożej pęk róż – wieniec najpiękniejszych modlitw połączonych z medytacją nad tajemnicami naszego zbawienia. Różaniec jest potężną bronią w walce z siłami zła, które wszelkimi sposobami starają się doprowadzić ludzi do zguby wiecznej. Różaniec jest najsubtelniejszą i najprostszą spośród wszystkich istniejących modlitw. Rozpoczyna się od rozważania tajemnicy zwiastowania i prowadzi nas przez tajemnice życia, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa.

Pewnego razu zapytano papieża Piusa IX, jaki jest najwspanialszy skarb Watykanu. W odpowiedzi wyciągnął różaniec, i trzymając go nad głową powiedział:

„Oto najwspanialszy skarb Watykanu”.

Początki modlitwy różańcowej (koniec XII w.) wiąże się zazwyczaj z postacią św. Dominika. Legenda mówi, że Matka Boża wręczyła mu różaniec i nauczyła tej modlitwy. Prawda wygląda inaczej. Odmawianie 150 wezwań modlitewnych, odliczanych na węzełkach czy kamyczkach było znane już wiele wcześniej i praktykowane przez braci zakonnych i mniszki, którzy chcieli się włączyć w recytację przez kapłanów 150 psalmów (takie były początki brewiarza), ale nie umieli czytać.

Kiedy na południu Francji zaczęła się szerzyć herezja albigensów, żerująca na słabej wiedzy religijnej szerokich rzesz i wprowadzająca wielkie zamieszanie dla moralności i porządku społecznego, św. Dominik stał się narzędziem w ręku Boga.

Rozpoczął akcję katechizującą, nauczając podstaw wiary chrześcijańskiej. Jako natchniony kaznodzieja, a równocześnie trzeźwy realista, zdawał sobie sprawę, że wykład prawd wiary musi być prosty, jasny i urozmaicony, więc gdy widział, że uwaga słuchaczy słabnie, swoje nauczanie przerywał na chwilę modlitwy, którą głośno odmawiali wszyscy zebrani. I tu sięgnął do doświadczeń braci zakonnych, recytujących po kilkakroć „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”.

Ta praktyka modlitewna (zwana wówczas „Psałterzem Błogosławionej Maryji”): rozważanie głównych treści ewangelicznych, przeplatane odmawianiem najbardziej znanych modlitw, przyjęła się bardzo szybko i przyniosła błogosławione owoce. Historycy twierdzą, że dzięki modlitwie różańcowej ponad 100 tys. ludzi tkwiących w herezji albigensów, powróciło na łono Kościoła katolickiego. Papież Pius V nadał modlitwie różańcowej mniej więcej jej obecny kształt: „Ojcze nasz” i 10 „Zdrowaś Maryjo” połączone z rozważaniem życia Pana Jezusa. Za jego pontyfikatu nastąpiło wydarzenie epokowe: ocalenie Europy przez różaniec.

W 1571 r. potężna turecka flota wyruszyła na podbój Europy. Wszystkie państwa chrześcijańskiej Europy miały za mało okrętów i nie były w stanie stawić czoła nawale tureckiej. Sułtan wiedząc o tym, był pewien zwycięstwa. Nawet nosił się z zamiarem, by w bazylice św. Piotra urządzić stajnię dla swoich koni.

Było to straszliwe zagrożenie dla całej chrześcijańskiej Europy. Papież Pius V zarządził nieustanną modlitwę różańcową. Żołnierze przygotowywali się do bitwy przez modlitwę różańcową, trzydniowy post i przystąpienie do sakramentów spowiedzi i Eucharystii. W całej Europie modlono się na różańcu, organizując procesje różańcowe. I rzeczywiście stał się cud. 7 października 1571 r. niewielka flotylla wenecka i hiszpańska odniosła druzgocące zwycięstwo nad flotą turecką. Don Juan, dowódca zwycięskiej floty pod Lepanto, w zatoce Korynckiej, tak napisał do państw, które wzięły udział w krucjacie:

To nie generałowie, nie bataliony czy oręż dały nam zwycięstwo, lecz Matka Boża Różańcowa.

Od tego czasu modlitwa różańcowa została radością przyjęta przez cały świat chrześcijański.

Św. Alfons Liguori powiedział:

„Mury Jerycha nie runęły szybciej na dźwięk trąb Jozuego niż fałszywe nauki znikały po szczerej modlitwie różańcowej. Sadzawka w Jerozolimie nie była tak lecznicza dla ran chorych na ciele, jak różaniec jest lekarstwem dla chorych na duchu”.

Poprzedni tydzień

Odmawiała 1 dziesiątek różańca- to ją uratowało!

„W pamiętnym dniu 29 października 1998 roku, w dramatycznych okolicznościach zmarło wielu młodych mieszkańców Göteborga. Ann-Kristin ocalała i uznała to za cud. Dziś chce żyć dla innych.

"Miałam wtedy 17 lat. Był wieczór, a ja wracałam z miasta do domu. Spóźniłam się na autobus, więc poszłam na dyskotekę, która odbywała się niedaleko przystanku, na którym stałam. Bawiły się tam moje koleżanki . Dołączyłam do nich. Już po około 10 minutach ktoś wszedł na scenę i zakomunikował, że budynek się pali. Nikt nie uwierzył. Nagle jednak zgasły światła, wybuchła panika. Z każdą minutą było nam coraz trudniej oddychać. Po krótkim czasie powietrze było tak zatrute dymem, że wystarczyło wziąć trzy oddechy i człowiek umierał. Później zwalił się na nas sufit – opowiada Ann-Kristin.

Ewakuacyjna klatka schodowa zastawiona była krzesłami. To właśnie tam - jak się później okazało – został podłożony ogień. W ten sposób została odcięta jedna z dróg ucieczki. Wszyscy rzucili się do jedynego wyjścia. – Próbowałam stamtąd wyjść. Po drodze upadałam i wstawałam. Jednak za trzecim razem nie mogłam już wstać. Leżeli na mnie inni. Nie mogłam się ruszyć. Byłam świadoma tego, co się ze mną dzieje i pewna, że odchodzę z tego świata. Modliłam się wtedy do Pana Boga i prosiłam Go: "Pozwól mi jeszcze raz spotkać się z moją matką i pożegnać się z nią". Tyle spraw miałam jeszcze do rozwiązania, do naprawienia. Może wyrządziłam komuś przykrość i chciałabym przeprosić. Tak jak wtedy prosiłam Pana Boga, nie potrafiłam tego czynić ani wcześniej, ani później" – wspominała młoda kobieta.

Nagle Ann poczuła, że zrobiło się jej lekko w nogach. "Udało się zsunąć z nich buty. – Wtedy nagle ktoś złapał mnie za pas i rzucił do przodu na tłum ludzi. Nie wiem kto to był, kto mnie uratował. Nie mam pojęcia. Jacyś ludzie wyciągnęli mnie z budynku, wynieśli do karetki i odwieźli do szpitala" – opowiada. Ponieważ nie miała ze sobą żadnych dokumentów, rodzice szukali jej wszędzie, ale ona była tak zmieniona, ze w szpitalu przeszli obok niej i nie poznali. W tę noc na dyskotece było ponad trzysta osób. Na miejscu zginęły 62 osoby. Potem umarła jeszcze jedna.

"Dużo ludzi było ciężko rannych. Mieli poparzone ręce, nogi, twarze. Wielu z nich przeszło amputację kończyn. To była prawdziwa tragedia. Nagle straciłam wielu przyjaciół, ale ja przeżyłam – podkreśla Ann i dodaje: Bardzo dziękowałam Bogu za to, że przeżyłam. Myślałam wtedy o jednej bardzo ważnej rzeczy – Bóg dał mi jeszcze jedną szansę. Muszę więc to życie wykorzystać i dawać siebie innym. Muszę żyć tak, jak powinnam, bo mogłam odejść, a ktoś inny mógł przeżyć, mógł otrzymać tę szansę".

Mama Ann-Kristin zaznacza, że kilka miesięcy przed pożarem poprosiła córkę, by przystąpiła do Żywego Różańca, by codziennie odmawiała choć dziesiątek Różańca. – "Oczywiście zgodziłam się i zaczęłam codziennie odmawiać Różaniec, oddając się w opiekę Matce Bożej" – dodaje Ann. "Dwa dni przed pożarem moja mama wróciła z Ziemi Świętej i kiedy w dniu wypadku wychodziłam z domu, założyła mi na szyję łańcuszek z krzyżykiem, który wcześniej był położony na grobie Chrystusa. Czułam, że to ocaliło mi życie. Gdyby nie było mojej modlitwy i modlitwy mojej mamy, mojej rodziny, to pewnie bym nie przeżyła.

Wiele z moich koleżanek, które tak samo długo jak ja były w palącym się budynku, zmarło. Ja zaś miałam w sobie jeszcze tyle sił, by je ubierać na pogrzeb, by je odprowadzać na miejsce spoczynku. Wiem, że ta siła była z Nieba, że Bóg mi pomaga, abym ja pomagała innym, bym żyła dla nich" – kończy swoją opowieść Ann-Kristin” („Cuda i łaski Boże” nr3/2014).


 

Poprzedni tydzień



Ostatnie Orędzie z Medziugorje, 25. sierpień 2018r.

„Drogie dzieci! To jest czas łaski. Dziatki, więcej się módlcie, mniej mówcie i pozwólcie Bogu, by was prowadził drogą nawrócenia. Jestem z wami i kocham was moją matczyną miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”


                       alt


Poprzedni tydzień


"Kochane zdrowie"


Św. Hildegarda- dr Kościoła Katolickiego miała nadzwyczajne dary Boże dotyczące życia biologicznego na ziemi. Odkrywane w ostatnich dziesiątkach lat, przynoszą cudowne drogi do pokonywania współczesnych chorób.

Zapraszamy do obejrzenia wykładu. Oto adres filmu:


https://www.youtube.com/watch?v=bR0rkvcx_s0&feature=youtu.be



Poprzedni tydzień
-------------


POTĘŻNY EGZORCYZM ŚWIĘTEGO MICHAŁA ARCHANIOŁA

KAŻDORAZOWE ODMÓWIENIE TEJ MODLITWY SPOWODUJE STRĄCENIE DO CZELUŚCI PIEKIELNYCH 50 TYSIĘCY ZŁYCH DUCHÓW. To wielka łaska, Pamiętajcie o tym, aby odmawiać tę modlitwę jak najczęściej. Za każdym razem, taka liczba złych duchów będzie strącona do czeluści piekielnych. Oto wielki dar od Boga przekazany przeze Mnie, Świętego Michała Archanioła w tym szczególnym dniu. Oto moce piekielne będą drżały na tę modlitwę, albowiem wielka rzesza złych duchów będzie musiała być strącona do czeluści piekielnych. To spowoduje wielkie uwolnienie w całym Polskim Narodzie i w wielu miejscach na całym świecie. /Święty Michał Archanioł w dniu 29.09.2011r./

BOŻE W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNY-błagam Cię pokornie i proszę za wstawiennictwem Bogurodzicy Dziewicy Maryi, Świętego Michała Archanioła, wszystkich Aniołów i Świętych o tę wielką łaskę pokonania sił ciemności na polskiej ziemi i w całym świecie.

Odwołujemy się do zasług MĘKI PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA, Jego Przenajdroższej Krwi przelanej za nas i Jego Świętych Ran, Agonii na Krzyżu i wszystkich cierpień poniesionych podczas Męki i przez całe ŻYCIE PANA NASZEGO I ZBAWCY. Prosimy Cię Jezu Chryste, wyślij Swoich Aniołów, aby strąciły złe moce do czeluści piekielnych, aby na polskiej ziemi i na całym świecie nastało BOŻE KRÓLESTWO.

Aby łaska Boża mogła się rozlać na każde ludzkie serce, aby nasz Naród i wszystkie narody całego świata mogły doświadczyć BOŻEGO POKOJU. Nasza PANI I KRÓLOWO, błagamy Cię gorąco, poślij swoich Aniołów, aby strąciły do czeluści piekielnych, wszystkie te złe duchy, które mają być strącone.

A Ty Wodzu Niebieskich Zastępów dokonaj tego dzieła, aby łaska Boża mogła nam nieustannie towarzyszyć. Poprowadź wszystkie Zastępy Niebieskie, aby złe moce zostały strącone do czeluści piekielnych. Użyj całej Swej mocy, aby pokonać Lucyfera i jego aniołów, którzy się sprzeniewierzyli Woli Bożej i teraz chcą niszczyć dusze ludzkie.

Pokonaj ich, albowiem masz taką władzę a nam wyproś łaskę pokoju i Bożej Miłości abyśmy podążali za CHRYSTUSEM do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO.
AMEN.

Poprzedni tydzień
=================

Orędzie z Medjugorje, 25. lipiec 2018r.

Drogie dzieci! Bóg mnie wezwał, bym prowadziła was do Niego, bo On jest waszą siłą. Dlatego wzywam was, abyście się modlili do Niego i Jemu ufali, bo On jest waszą ucieczką od każdego zła, które czyha i zabiera dusze daleko od łaski i radości, do której wszyscy jesteście wezwani”.

===========

Poprzedni tydzień


Jak Matka Boska znalazła muzyka Jana Budziaszka do propagowania

różańca? Zapraszamy do filmu pod adresem:

https://www.youtube.com/watch?v=mTiNvgYKO2s

===========

Poprzedni tydzień



Orędzie Matki Bożej z 02.07.2018 dla Mirjany- Medziugorje

Drogie dzieci, jestem Matką dla was wszystkich, dlatego nie bójcie się, gdyż ja słyszę wasze modlitwy. Wiem, ze mnie szukacie i dlatego modlę się za was do mojego Syna, mojego Syna, który jest zjednoczony z Ojcem Niebieskim i Duchem Pocieszycielem, mojego Syna, który prowadzi do Królestwa, skąd przyszedł, Królestwa Pokoju i Światłości.

Moje dzieci, wam została dana wolność wyboru, ale ja jako Matka proszę abyście wybrali wolność na rzecz dobra. Wy, którzy macie czyste i proste dusze, pojmujecie to. Nawet jeśli czasami nie rozumiecie słów, odczuwacie w sobie czym jest prawda. Moje dzieci nie zatraćcie prawdy i życia w prawdzie, by pójść za kłamstwem. Poprzez życie w prawdzie, Królestwo Boże wnika w wasze serca, a jest to królestwo pokoju, miłości i zgody.

Wtedy, moje dzieci, nie będzie w was egoizmu, który oddala was od mojego Syna. Będziecie mieć miłość i zrozumienie dla swoich bliźnich, gdyż zapamiętajcie, i ponownie wam to powtarzam, modlić się, to znaczy kochać innych, bliźnich, i im się udzielać. Kochajcie i udzielajcie się w moim Synu, wtedy On będzie działał w was i za was. Moje dzieci, myślcie nieustannie o moim Synu, kochajcie Go bezgranicznie, a będziecie mieć prawdziwe życie, które trwać będzie wiecznie.
Dziękuję wam, apostołowie mojej miłości.

https://www.youtube.com/watch?v=rxI97Ym0FhQ


LIPIEC MIESIĄCEM ADORACJI NAJDROŻSZEJ KRWI

CHRYSTUSA

Ludzkość, tak często raniona przez nienawiść i przemoc, odczuwa coraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebę skuteczności działania Krwi Zbawiciela. W Niej zawiera się Wielka moc miłości Chrystusa, nadzieja, a także droga pojednania”.
Jan Paweł II

Miesiąc lipiec poświęcony jest kontemplacji i adoracji Najdroższej Krwi Chrystusa (1 lipca wg tradycyjnej liturgii obchodzone jest święto Przenajdroższej Krwi).




===========

Poprzedni tydzień



alt


Matka Boża:
„Ja Maryja, Matka Jezusa i wasza oraz Królowa Polski – otaczam opieką macierzyńską naród Polski. Na chwałę Trójcy Świętej ​odmawiajcie​ wszystkie modlitwy: Krucjaty, Różańce i Nowenny, którymi ratujecie wasz kraj i odwlekacie wojenne manewry.
Matko Boża Różańcowa i Królowo Polski – bądź naszą Pośredniczką w ratowaniu naszej Ojczyzny, abyśmy nie utracili naszej Ojcowizny. Nieustannie błagamy Trójcę Przenajświętszą i Ciebie Mateńko – prowadź nasz naród polski i nie opuszczaj nas, gdyż otoczeni jesteśmy samymi wrogami. Przyrzekamy słuchać Ciebie i Trójcę Przenajświętszą, tylko kieruj nami, abyśmy wyprosili przyjaźń z Paulinami, aby chcieli wynieść z ciemnych piwnic Klasztoru Jasnogórskiego piękny wizerunek naszego KRÓLA Jezusa Chrystusa i aby nasz umiłowany Zbawiciel chciał wziąć naród polski pod opiekę, gdyż giniemy. Błagamy Cię Maryjo, uczyń wszystko, co w Twojej mocy, aby Episkopat w Polsce chciał wywyższyć Pana Jezusa na KRÓLA POLSKI, który jest jedynym ratunkiem na uzyskanie pokoju na całym świecie. Błagamy Cię Trójco Przenajświętsza, ​ oświeć umysły biskupów i otwórz ich oczy, aby zrozumieli, że najważniejszy jest Bóg w Trójcy Przenajświętszej, a Jezus Chrystus dany jest nam na ziemię, abyśmy chcieli żyć według Ewangelii i Przykazań Bożych. Amen.

MODLITWY O OCHRONĘ
Egzorcyzm do Świętego Michała Archanioła:
Święty Michale Archaniele, broń nas w walce; a przeciw niegodziwości i
zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył,
pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do
piekła. Amen

POTĘŻNY EGZORCYZM ŚWIĘTEGO MICHAŁA ARCHANIOŁA
BOŻE W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNY,
błagam Cię pokornie i proszę za wstawiennictwem Bogurodzicy Dziewicy Maryi,
Świętego Michała Archanioła, wszystkich Aniołów i Świętych
o tę wielką łaskę pokonania sił ciemności na polskiej ziemi i w całym świecie.
Odwołujemy się do zasług MĘKI PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA,
Jego Przenajdroższej Krwi przelanej za nas i Jego Świętych Ran,
Agonii na Krzyżu i wszystkich cierpień poniesionych podczas Męki
i przez całe ŻYCIE PANA NASZEGO I ZBAWCY.
Prosimy Cię Jezu Chryste, wyślij Swoich Aniołów,
aby strąciły złe moce do czeluści piekielnych,
aby na polskiej ziemi i na całym świecie nastało BOŻE KRÓLESTWO.
Aby łaska Boża mogła się rozlać na każde ludzkie serce,
aby nasz Naród i wszystkie narody całego świata mogły doświadczyć BOŻEGO POKOJU.
Nasza PANI I KRÓLOWO, błagamy Cię gorąco,
poślij swoich Aniołów, aby strąciły do czeluści piekielnych,
wszystkie te złe duchy, które mają być strącone.
A Ty Wodzu Niebieskich Zastępów dokonaj tego dzieła,
aby łaska Boża mogła nam nieustannie towarzyszyć.
Poprowadź wszystkie Zastępy Niebieskie,
aby złe moce zostały strącone do czeluści piekielnych.
Użyj całej Swej mocy, aby pokonać Lucyfera i jego aniołów,
którzy się sprzeniewierzyli Woli Bożej i teraz chcą niszczyć dusze ludzkie.
Pokonaj ich, albowiem masz taką władzę a nam wyproś łaskę pokoju
i Bożej Miłości abyśmy podążali za CHRYSTUSEM do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO.
AMEN.

KAŻDORAZOWE ODMÓWIENIE TEJ MODLITWY SPOWODUJE STRĄCENIE DO CZELUŚCI PIEKIELNYCH 50 TYSIĘCY ZŁYCH DUCHÓW. To wielka łaska, Pamiętajcie o tym, aby odmawiać tę modlitwę jak najczęściej. Za każdym razem, taka liczba złych duchów będzie strącona do czeluści piekielnych. Oto wielki dar od Boga przekazany przeze Mnie, Świętego Michała Archanioła w tym szczególnym dniu. Oto moce piekielne będą drżały na tę modlitwę, albowiem wielka rzesza złych duchów będzie musiała być strącona do czeluści piekielnych. To spowoduje wielkie uwolnienie w całym Polskim Narodzie i w wielu miejscach na całym świecie. /Święty Michał Archanioł w dniu 29.09.2011r./

Modlitwa Krucjaty 33
Modlitwa Pieczęć Boga Żywego

O mój Boże, mój kochający Ojcze, przyjmuję z miłością i wdzięcznością
Twoją Boską Pieczęć Ochrony. Twoja Boskość obejmuje moje ciało i duszę na wieczność.
Chylę się w pokornym dziękczynieniu i ofiaruję Ci moją głęboką miłość i wierność,
mój ukochany Ojcze. Błagam Cię, chroń mnie i moich bliskich tą szczególną Pieczęcią.
Ślubuję moim życiem służyć Ci na wieki wieków.
Kocham Cię, drogi Ojcze.
Pocieszam Cię w tych czasach, drogi Ojcze.
Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego na przebłaganie
za grzechy świata i dla zbawienia wszystkich Twoich dzieci. Amen
Bóg Ojciec: „O uznanie Mojej Pieczęci i przyjęcie jej z miłością, radością i wdzięcznością”.
Bóg Ojciec pragnie, aby wszyscy przyjęli tę Pieczęć jako ochronę – dla każdego z osobna oraz dla naszych rodzin – w czasie przygotowań na Powtórne Przyjście Jezusa Chrystusa.
Jezus: „Pragnę, by każdy z was odmawiał od dzisiaj każdego dnia Modlitwę Krucjaty o numerze 33 i żebyście mieli egzemplarz Pieczęci Boga Żywego przy sobie”.
Amen.

Modlitwa Krucjaty 13
Modlitwa o Ochronę

O Ojcze Niebieski, przez Miłość Twojego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa, Którego Męka na Krzyżu wybawiła nas od grzechu, proszę, zbaw tych wszystkich, którzy nadal odrzucają Jego Rękę Miłosierdzia.
Obdarz ich dusze, drogi Ojcze, znakiem Twojej Miłości.
Błagam Cię, Ojcze Niebieski, wysłuchaj mojej modlitwy i zachowaj te dusze od wiecznego potępienia.
W Swoim Miłosierdziu pozwól im, by mogły jako pierwsze wejść do
Nowej Ery Pokoju na ziemi.
Amen.
Bóg Ojciec: „Moja uroczysta obietnica, dzieci, dla was wszystkich, którzy wzywacie Mnie w Imię Mojego Syna umiłowanego, Jezusa Chrystusa, abym zbawił waszych braci i siostry, jest taka, że zostanie im [tym braciom i siostrom] udzielona natychmiastowa Ochrona. Szczególne Łaski zostaną dane każdemu z was, kto zobowiąże się do całego miesiąca modlitwy za ich dusze. Proszę was, byście to odmawiali”.

Modlitwa Krucjaty 87
Chroń nasz naród od zła

O Ojcze, przez wzgląd na Twojego Syna, zachowaj nas od komunizmu.
Zachowaj nas od dyktatury.
Chroń nasz naród przed pogaństwem.
Zachowaj nasze dzieci od krzywdy.
Pomóż nam ujrzeć Światło Boga.
Otwórz nasze serca na Nauczanie Twojego Syna.
Pomóż wszystkim kościołom pozostać wiernymi Słowu Bożemu.
Błagamy Cię, abyś zachował nasze narody od prześladowań.
Najdroższy Panie, spójrz na nas z Miłosierdziem, bez względu na to, jak bardzo Cię
obrażamy. Jezu, Synu Człowieczy, okryj nas Swoją Najdroższą Krwią.
Ratuj nas od sideł złego ducha. Błagamy Cię, drogi Boże, abyś zainterweniował
w tym czasie i powstrzymał zło od pochłonięcia świata.
Amen

Modlitwa Krucjaty 113
O pokonanie zła w naszym kraju

O Matko Zbawienia, przyjdź pomiędzy nas i okryj nasz kraj Swoją ochroną.
Zmiażdż głowę bestii i powstrzymaj jego zły wpływ pośród nas.
Pomóż Swoim biednym zagubionym dzieciom powstać i głosić Prawdę,
gdy jesteśmy otoczeni przez kłamstwa.
Proszę, o Matko Boga, chroń nasz kraj i zachowaj nas silnymi,
abyśmy mogli pozostać wierni Twojemu Synowi, gdy będziemy prześladowani.
Amen.

Modlitwa Krucjaty 122
O poświęcenie się Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa

Drogi Jezu, proszę Cię, byś poświęcił mnie, moją rodzinę, przyjaciół i
naród Ochronie Twojej Najdroższej Krwi.
Umarłeś za mnie i Twoje Rany są moimi ranami,
gdy z wdzięcznością przyjmuję cierpienie, które będę znosił podczas
przygotowań na Twoje Powtórne Przyjście.
Cierpię z Tobą, drogi Jezu, gdy próbujesz zebrać wszystkie dzieci Boże do
Twojego Serca, abyśmy mieli Życie Wieczne.
Okryj mnie i tych wszystkich, którzy potrzebują Twojej Ochrony, Twoją Najdroższą Krwią.
Amen.
Mehr Infos: https://www.internetgebetskreis.com/pl/modlitwy/
KTÓŻ JAK BÓG!!

    Poprzedni tydzień
    =======   

    Św. Faustyna- wizja dróg prowadzących do piekła  i do nieba


    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna.

    Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem.

    Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach. (Dz 153)


    ===========

    Poprzedni tydzień



    ŚWIADOMY KATOLIK

    Świadomy katolik idzie na Mszę świętą, aby dać się ukrzyżować razem z Panem Jezusem, ewentualnie wyprosić łaskę współcierpienia z Jezusem lub współczucia Jezusowi w Jego męce. Świadomy katolik wie, że Msza święta jest Ofiarą składaną przez Kapłana wyłącznie Bogu. Człowiek na Mszy świętej jest niczym, powinien tylko uwielbiać Boga całą swoją myślą, duszą, sercem i postawą zewnętrzną, która powinna prawdziwie odzwierciedlać postawę wewnętrzną. Wszelkie rozproszenia na Mszy świętej oznaczają dodatkowe tortury zadawane Jezusowi przez uczestników Mszy świętej. Uczestnictwo we Mszy świętej w stanie grzechu ciężkiego oznacza wprowadzenie szatana bezpośrednio pod Krzyż na Golgotę.

    1.Na początku Mszy świętej, gdy Kapłan całuje Ołtarz, wszyscy uczestnicy zostają przeniesieni w czasie do Ogrójca – swego rodzaju wehikuł czasu. Powrót do czasów współczesnych następuje po końcowym błogosławieństwie.

    2. W czasie Ofiarowania świadomy katolik poprzez swojego Anioła Stróża zanosi na Ołtarz wszelkie swoje intencje, z którymi przyszedł na Mszę świętą a przede wszystkim ofiaruje samego siebie całego Bogu. Podczas Ofiarowania Jezus jest biczowany, cierniem koronowany i skazany na ukrzyżowanie – symboliczne obmycie rąk przez Kapłana.

    3.Podczas modlitwy „Święty, święty” Jezus przeżywa mękę drogi krzyżowej, która kończy się przed Podniesieniem poprzez przybicie do Krzyża. Modlitwa ta jest jednocześnie bolesnym hymnem pochwalnym za to, że Jezus zgodził się umrzeć za nas na Krzyżu. Świadomy katolik w tym czasie klęczy i stara się wynagrodzić Jezusowi cierpienia drogi krzyżowej.

    4.W czasie Podniesienia Hostii następuje wywyższenie Jezusa na Krzyżu a podczas Podniesienia Kielicha, Krew obficie spływa z ran Jezusa na Krzyżu. Dzięki Bogu w Polsce jeszcze ludzie klęczą w czasie Podniesienia ale czy mają świadomość dlaczego klęczą? Świadomy katolik wie, że na Ołtarzu od tego momentu aż do Komunii Kapłańskiej jest żywy z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem Jezus Chrystus. Świadomy katolik przez ten cały czas adoruje w pokorze, na kolanach ukrzyżowanego Jezusa .

    5.Po słowach „Przekażcie sobie znak pokoju” Kapłan łamie Hostię na połowę – to znaczy, że Jezus wydał ostatnie tchnienie i umarł na Krzyżu. W tym czasie uczestnicy Mszy świętej ściskają sobie nawzajem dłonie, uśmiechają się, biegają po świątyni i jest ogólny luz. Świadomy katolik w tym czasie klęczy, nie przekazuje tzw. znaku pokoju lecz pociesza i kocha Jezusa aby On nie był samotny w chwili Swojej śmierci na Krzyżu.

    6.Na „Baranku Boży” często odzywa się gitara, bębenki i wszyscy wesoło śpiewają. Świadomy katolik w tym czasie klęczy i łączy się z Matką Bożą w jej żalu i płaczu po śmierci Jej ukochanego Syna Jezusa Chrystusa.

    7.Do Komunii świętej często ustawia się kolejka jak w sklepie po chleb. Kapłan i szafarze świeccy udzielają komunii na stojąco, często na rękę. Świadomy katolik Przyjmuje Komunię świętą na klęcząco, na język ze złożonymi rękami jak przy pierwszej Komunii świętej. Wszak przyjmuje do serca święte Ciało i Krew Jezusa pod postacią chleba. Przyjmuje wyłącznie od osoby wyświęconej czyli od Kapłana lub diakona. Nie przyjmuje od szafarza świeckiego bo on nie ma święceń. Nieświęconymi dłońmi dotyka święte Ciało i dokonuje profanacji. Świadomy katolik z miłości do bliźniego stara się uświadomić szafarzowi świeckiemu jak ciężki grzech popełnia przeciwko Eucharystii. Szafarz oczywiście będzie mówił, że ma zgodę od biskupa ale to nie jest to samo co święcenia kapłańskie.

    8.Na końcu Mszy świętej jest udzielane błogosławieństwo, które jest swego rodzaju zesłaniem Ducha Świętego na uczestników Mszy świętej aby odważnie głosili słowem i czynem Zmartwychwstałego Jezusa. Świadomy katolik przyjmuje to błogosławieństwo w pokorze na kolanach.

    9.Sumując należy stwierdzić, że świadomy katolik podczas Mszy świętej klęczy na akt pokutny na początku Mszy świętej, od modlitwy „Święty, święty” aż do ogłoszeń parafialnych i na końcowe błogosławieństwo.

    Opracowano na podstawie „Tajemnica Mszy świętej” wg św. Ojca Pio

    ===========

    Poprzedni tydzień


    Ks. Piotr Glas:

    • WALKA Z SZATANEM TRWA.
    • Potrzebujemy kapłanów!
      Prowadziłem kiedyś egzorcyzm siedemnastoletniej dziewczyny, którą demony opętały za sprawą seksu, pornografii, masturbacji, a później nieopanowanego współżycia. Szatan krzyczał wprost: „Ona jest moja!” – mówi ks. Piotr Glas w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim. Kapłan i egzorcysta przekonuje, że największym zwycięstwem szatana dzisiaj jest przekonanie ludzi, że grzech nie jest grzechem.
    • Twierdzi Ksiądz, że wchodząc w kontakt z demoniczną rzeczywistością, zobaczył rzeczy, których wcześniej nie traktował tak poważnie. O co chodzi?
      Na przykład o sprawy seksualne. Łatwo tu sobie wszystko wytłumaczyć, że człowiek sobie nie daje rady, że świat jest taki i trzeba iść z postępem, medycyna jest bardziej rozwinięta, tak jak nasza wiedza o seksualności. Łatwo to zbyć ogólnikami na spowiedzi („zgrzeszyłem nieczystą myślą, mową i uczynkiem”), ale gdy doświadczymy, kto za tym stoi, to sprawa staje się o wiele poważniejsza.
      Uświadamiamy sobie, że nie wolno nam pójść do spowiedzi i wyspowiadać się z grzechów związanych z tą sferą tak, żeby spowiednik nie wiedział, o co chodzi. Jest różnica między samogwałtem, molestowaniem seksualnym dorosłych lub dzieci, a aferą z sąsiadką albo, nie daj Boże, osobą Bogu poświęconą. To kwestie różnego kalibru. A jeśli jeszcze zobaczymy, jakie to ma skutki duchowe, jak bardzo niszczy i dewastuje życie duchowe, to już w ogóle trudno traktować grzechy w tej sferze tak lekko, jak często się to robi.
      Coraz częściej w ogóle się z nich nie spowiada.
      To ma niesamowite konsekwencje. Dzisiaj szatan dokonał największego przekrętu – usprawiedliwił grzech, zbudował w nas przekonanie, że grzech nie jest grzechem.„A dlaczego nie mogę z dziewczyną współżyć?”; „A czemu sobie nie mogę na bok skoczyć?”; „Dlaczego sobie nie mogę oglądać porno, przecież jak tak sobie ulżę, to będzie mi lepiej”. My to wszystko sobie usprawiedliwiliśmy, każdy grzech, ale szczególnie ten ze sfery seksualnej. Demony, które mogą się podszyć pod grzeszną aktywność seksualną są bardzo zakamuflowane, głęboko ukryte, z zębami jak piranie. Walka z nimi jest bardzo trudna i wymaga doświadczenia oraz wiedzy. Niestety demony te pustoszą naszą młodzież w dzisiejszych czasach, i to coraz młodszą.
      Te grzechy mogą nas prowadzić do zniewoleń czy opętań demonicznych?
      Nie twierdzę, rzecz jasna, że każda masturbacja jest demoniczna, tak jak nie każdy grzech nieczysty jest demoniczny, ale… za tym może stać diabeł, który powoli, wytrwale i systematycznie wciąga coraz głębiej. Prowadziłem kiedyś egzorcyzm siedemnastoletniej dziewczyny, którą demony opętały właśnie za sprawą seksu, pornografii, masturbacji, a później nieopanowanego współżycia. Szatan krzyczał wprost: „Ona jest moja!”.
      A ile takich dziewczyn jest? Ilu chłopców?
      Nie ma dzisiaj grzechu powszechniejszego niż nieczystość. W różnych aspektach i we wszystkich stanach: w małżeństwie, kapłaństwie, wśród zakonników, a nawet, niestety, wyższej hierarchii kościelnej. Szatan wszedł w ten obszar i kontroluje go całkowicie. A najgorsze jest to, że ludzie, ba, nawet kapłani, nie chcą w to wierzyć, bagatelizują tę prawdę. Ja to widziałem, doświadczyłem tego, więc nie mogę, nie wolno mi milczeć. Często spowiedź, i to dobra, jest dopiero początkiem długiej i mozolnej drogi wychodzenia z nieczystości. W większości przypadków, które poznałem, walka zaczynała się dopiero po spowiedzi, a błogosławiony ten, który ma kogoś, kto może pomóc.
      A nie obawiał się Ksiądz nigdy zemsty diabła?
      Oczywiście, że się bałem, i nadal się boję. Diabeł się mścił na różne sposoby. Gdy nie mógł dobrać się do mnie, atakował moją rodzinę lub bliskich. Były i takie egzorcyzmy, podczas których mnie nie mógł nic zrobić, ale dostawałem telefony, że straszne rzeczy dzieją się tu czy tam wśród najbliższych mi ludzi. Tam były jakieś zranienia, jakieś otwarte drzwi i od razu tam szło uderzenie. To jest walka z bestią, która jest wszędzie, która jest rzeczywistością taką jak my, przed którą Jezus nas przecież ostrzegał.
      Jak długo Ksiądz był egzorcystą?
      Prawie dziesięć lat.
      Ilu osobom Ksiądz pomógł?
      Trudno powiedzieć. Był taki czas, że ludzie przyjeżdżali codziennie i wystarczyło pięć, sześć, siedem godzin, żeby byli uwolnieni. Czasami robiłem najgorszą robotę, czyli rozpoznanie. Mało kto to robi, a to przecież absolutnie fundamentalne. Trzeba zbadać, co się dzieje u osoby, która do nas przyszła. Nie wystarczy sam egzorcyzm, ryt czy regułka. Trzeba wiedzieć, z czym lub – może lepiej – z kim walczymy. Dzięki rozpoznaniu wiemy, czy osoba przyszła do nas z opętaniem, czy ze zniewoleniem, może tylko jest w opresji duchowej, a może to objawy histerii; poznajemy też, w jaki sposób osoba nabawiła się tego problemu; i wreszcie rozeznajemy, jakie środki muszą zostać użyte, aby rozprawić się z problemem. Jest to najtrudniejszy i najbardziej pracochłonny etap w uwalnianiu. Pamiętam, jak w Irlandii w czasie rozeznania brat i siostra rzucili się na mnie i powalili na ziemię. Szatan nie wytrzymał tego, że został zdemaskowany. To było porażające…
      Ile czasu trwa taka walka o uwolnienie?
      Zaskoczę pana. Często czytam, że egzorcyści walczą tygodniami czy miesiącami, a u mnie najdłuższa walka trwała cztery dni. To było jednak potężne opętanie, z najwyższej półki. Pamiętam, miałem taki przypadek. Kobieta, żona i matka piątki dzieci. Była w opłakanym stanie. Kiwała się wciąż na łóżku, leczyła w szpitalach psychiatrycznych. I nic. Aż wreszcie jej mąż spotkał się z moim przyjacielem. A ten opowiedział, że żona siedziała wtedy dwa piętra dalej, nic nie mogła usłyszeć o mnie. I nagle, gdy on mówił o ks. Glasie i egzorcyzmach, obaj usłyszeli straszny krzyk dochodzący z jej pokoju: „Tylko nie tego…” tu padły niecenzuralne słowa.
      To mnie przekonało, że to poważna sprawa i że muszę ich przyjąć. Kupili bilety i przylecieli tutaj. Wynająłem im pokój w specjalnym ośrodku i… zaczęło się. Najpierw dotarło do mnie, że ona jest w ciąży. Rozeznania się nie dało zrobić, bo natychmiast odpłynęła. Tyle demonów było w niej, że nie dało się normalnie pracować. Na początku trzeba było choćby części z nich się pozbyć. Nie było to proste. Gdy tylko położyliśmy ją na łóżku, natychmiast demony zaczęły – jej rękami – bić ją po brzuchu, tak żeby wywołać poronienie czy też zaszkodzić dziecku. Wrzeszczały i straszyły: „to dziecko jest nasze!”. Musieliśmy ją związać, żeby nie mogła się uderzyć.
      Cztery dni trwała straszna walka, walka na śmierć i życie. Zacząłem od rytów, ale potem je odłożyłem. Klęczałem nad nią i walczyliśmy niemal wręcz. Jeden z demonów zaczął do mnie wrzeszczeć w jakimś języku, którego w ogóle nie znałem. „I co? Nie rozumiesz?” – śmiał się ze mnie. „Jezu, pomóż” – pomyślałem, ale nic się nie zmieniło. On do mnie coś mówił, a ja nie wiedziałem co. Zacząłem się modlić o dar możliwości nawiązania walki z tym demonem. I wtedy otworzyłem usta i… zacząłem coś do niego krzyczeć w jakimś języku, o którym nie miałem pojęcia. Demon zaczął wrzeszczeć na mnie. To się nazywa battle talk, czyli język wojownika.
      Ja krzyczałem w nieznanym języku do niego, on na mnie. Trwało to jakieś pięć minut. I wreszcie, sam nie wiem dlaczego (ani co się ostatecznie wydarzyło), on wyszedł. Ale to nie był koniec walki, bo w niej siedziało więcej demonów. Jeden z nich kpił ze mnie: „Do końca nie będziesz wiedział, gdzie jestem”, „jestem bezpiecznie ukryty”. Dalej nad nią klęczałem i miałem taki obraz, że całe jej serce jest powiązane łańcuchem. Zacząłem, nie dotykając jej, jakby te łańcuchy zrywać. Jak on zaczął krzyczeć. Za każdym razem był straszliwy ryk, a ja tylko powtarzałem: „Mocą Ducha Świętego rozrywam ten łańcuch, którym jest całe serce powiązane”. Wtedy demon zaczął na mnie wrzeszczeć: „Skąd wiedziałeś, że tu jestem?”. Trudna to była walka, aż wreszcie na koniec, pamiętam, modliłem się i prosiłem o. Pio, żeby przyszedł. I on przyszedł.
      Demony go widziały, a ja to widziałem w jej oczach, gdy zaczęła krzyczeć: „Odejdź, ty śmierdzący starcze”. Wtedy poprosiłem o. Pio, żeby użył mojej ręki jako swojej. I położyłem gdzieś tę rękę, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale chyba na jej głowie. Jak ona wtedy zaczęła wrzeszczeć, demon w niej krzyczał. I wreszcie, dzień przed planowanym odlotem, została całkowicie wyzwolona i uzdrowiona. Żadnych rytów nie używałem, to była po prostu walka wręcz. Kto tak dzisiaj walczy? Wyjechali z powrotem do Polski. Zaczęli działać w duszpasterstwie, ona dawała świadectwa, zresztą do dziś daje.
      A co powinien zrobić ksiądz, do którego zgłasza się osoba z takimi problemami? Na co zwrócić uwagę?
      Przede wszystkim wysłuchać, porozmawiać, nie lekceważyć. Z mojego doświadczenia wynika, że niestety księża przed kontaktem z taką osobą odczuwają paniczny, paraliżujący strach i zamiast rozmawiać, rozeznawać, oznajmiają, że się na tym nie znają, a jedyne, co mogą poradzić, to spowiedź. I to nie taka z całego życia, generalna i dokładna. Ludzie idą potem do spowiedzi, parę minut, ale nic się nie zmienia, dalej nie ma poprawy. A nie ma jej, bo spowiedź to jest tylko punkt wyjścia, jestem pojednany z Bogiem, On mi przebacza, ale zranienia, zniewolenia trzeba leczyć dalej.
      W najlepszym wypadku proboszcz odsyła do egzorcysty, ale i to niekoniecznie pomaga, bo nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi, nie wiadomo, czy ten ktoś będzie miał czas i konieczne doświadczenie. Myślę, że to jest obecnie wielki dramat Kościoła, że nie mamy odpowiedniej pomocy dla tysięcy zniewolonych osób. A nie mamy, bo sami księża się boją, bo niestety są między nami, księżmi, osoby poranione, uwikłane w grzechy, w różnych opresjach i układach. Wśród duchownych funkcjonuje „złota zasada”, która brzmi „ja się nie wtrącam do niego, diabła, a on niech mi da święty spokój, bo jeżeli ja zacznę z nim walczyć, to on może wyjawić pewne sprawy o mnie”.
      W wielu wypadkach ten paraliżujący strach sprawia, że księża nie chcą mieć nic wspólnego z walką duchową albo w ogóle odrzucają tę rzeczywistość. Najbardziej uczciwi szukają kogoś, kto się lepiej zna na tych sprawach, pragną jakoś pomóc, jak ten biblijny Samarytanin.
      To chyba dobrze, że szukają fachowca?
      Niby tak, ale z drugiej strony, to kto ma się na tym znać, jeśli nie kapłani? Nazywamy się „duchownymi”, czyli powinniśmy być specjalistami od ducha, w tym od jego chorób. Jeśli się na tym nie znamy, to na czym się znamy? Na budowaniu kościołów, interesach, polityce? Odprawiania Mszy Świętej można się nauczyć w kilka dni, a seminarium powinno nas uczyć głębokiej duchowości, rozeznania, dać nam podstawy walki duchowej. Tylu świętych o tym pisało. Ale i tak najgroźniejszy jest strach…
      …strach przed czym?
      Przed własnym brudem, grzechem. Diabeł o nich doskonale wie. Uczestniczyłem kiedyś w egzorcyzmach, w których pomagali mi ludzie świeccy, okazało się, nieprzygotowani duchowo. I diabeł opętanej wygarnął im wszystko. Każdy niewyspowiadany grzech. My sobie nie zdajemy sprawy z tego, kim jest diabeł i co widzi. Do mnie to dopiero dotarło, gdy na jednym egzorcyzmie diabeł zaczął wyliczać moje grzechy, i to grzechy sprzed trzydziestu lat. Ja już o nich zapomniałem, a on nie. On pamięta. Trzeba też pamiętać, że nasze grzechy mają także skutki, które mogą się ujawnić wiele lat później z bardzo przykrymi konsekwencjami. Rozmawiał: Tomasz Terlikowski
    • Tekst jest fragmentem książki „Dzisiaj trzeba wybrać” – rozmowy ks. Piotra Glasa, znanego rekolekcjonisty i egzorcysty, z Tomasze Terlikowskim. Ksiądz Glas opowiada w książce o potędze Maryi, walce duchowej oraz zagrożeniach demonicznych. Publikacja ukaże się 25 października 2017 r. Patronem medialnym książki jest portal PCh24.pl
      Read more: http://www.pch24.pl/ksiadz-piotr-glas–walka-z-szatanem-trwa–potrzebujemy-kaplanow-,55598,i.html#ixzz4wrxJdiJ6



    Jest to wyjątkowa nowenna, ponieważ kruszy ona wyroki Bożej Sprawiedliwości wobec żyjących i zmarłych.

    Nowenna do Bożego Miłosierdzia

    /zaczyna się w Wielki Piątek/

    Nowennę tę kazał Pan Jezus siostrze Faustynie zapisać w sierpniu 1937 roku, polecając odprawianie jej przed Świętem Miłosierdzia, począwszy od Wielkiego Piątku.

     

    Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i w przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz.

     Odpowiedziałam: Jezu, nie wiem, jak tę nowennę odprawiać i jakie dusze wpierw wprowadzić w najlitościwsze Serce Twoje. - I odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego. (1209)

     

     

    Wielki Piątek

    Dzień pierwszy: Dusze grzeszników i cała ludzkość

    Dziś sprowadź mi ludzkość całą, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia Mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.


    O wszechmocy miłosierdzia Bożego,

    Ratunku dla człowieka grzesznego,

    Tyś miłosierdziem i litości morze,

    Wspomagasz tego, kto Cię uprasza w pokorze.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą - a szczególnie na biednych grzeszników - która jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa, i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków. Amen. (1210-1211)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wielka Sobota

    Dzień drugi: Dusze kapłańskie i zakonne

    Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen. (1212-1213)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wielka Niedziela

    Dzień trzeci: Dusze pobożne i wierne

    Dziś sprowadź mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia Mojego; dusze te pocieszyły mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociech wśród goryczy morza.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, który wszystkim udzielasz łask swych nadobficie ze skarbca swego, przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię o to przez niepojętą miłość Twoją, jaką pała Twe Serce ku Ojcu niebieskiemu.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze wierne jak na dziedzictwo Syna swego i dla Jego bolesnej męki, udziel im swego błogosławieństwa i otaczaj ich swą nieustanną opieką, aby nie utraciły miłości i skarbu wiary świętej, ale aby z całą rzeszą aniołów i świętych wysławiały niezmierzone miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen. (1214-1215)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    Poniedziałek Wielkanocny

    Dzień czwarty: Dusze pogan i nie znających jeszcze Jezusa


    Dziś sprowadź mi dusze pogan i tych którzy mnie jeszcze nie znają, i o nich myślałem w gorzkiej swej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła Serce Moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego.

     

    Jezu najlitościwszy, który jesteś światłością świata całego, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze pogan, które Cię nie znają; niechaj promienie Twej łaski oświecają ich, aby oni wraz z nami wysławiali dziwy miłosierdzia Twego, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze pogan i tych, co Cię jeszcze nie znają, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Pociągnij ich do światła Ewangelii. Dusze te nie wiedzą, jak wielkim jest szczęściem Ciebie miłować; spraw, aby i one wysławiały hojność miłosierdzia Twego na wieki wieczne. Amen. (1216-1217)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Wtorek Wielkanocny

    Dzień piąty: Dusze heretyków i odszczepieńców

    Dziś sprowadź mi dusze heretyków i odszczepieńców, i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego; w gorzkiej męce rozdzierali mi ciało i serce, to jest Kościół mój. Kiedy wracają do jedności z Kościołem, goją się rany Moje i tym sposobem ulżą mi męki.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, który jesteś dobrocią samą, Ty nie odmawiasz światła proszącym Ciebie, przyjm do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze heretyków i dusze odszczepieńców, i pociągnij ich swym światłem do jedności z Kościołem, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego, ale spraw, aby i oni uwielbili hojność miłosierdzia Twego.


    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze heretyków i odszczepieńców, którzy roztrwonili dobra Twoje i nadużyli łask Twoich , trwając uporczywie w swych błędach. Nie patrz na ich błędy, ale na miłość Syna swego i na gorzką mękę Jego, którą podjął dla nich, gdyż i oni są zamknięci w najlitościwszym Sercu Jezusa. Spraw, niech i oni wysławiają wielkie miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen. (1218-1219)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Środa Wielkanocna

    Dzień szósty: Dusze ciche i pokorne i dusze małych dzieci

    Dziś sprowadź mi dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci, i zanurz je w miłosierdziu moim. Dusze te są najwięcej podobne do serca mojego, one krzepiły mnie w gorzkiej konania męce; widziałem je jako ziemskich aniołów, które będą czuwać u moich ołtarzy, na nie zlewam całymi strumieniami łaski. Łaskę moją jest zdolna przyjąć tylko dusza pokorna, dusze pokorne obdarzam swoim zaufaniem.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział: uczcie się ode mnie, żem cichy i pokornego serca - przyjm do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci. Dusze te wprowadzają w zachwyt niebo całe i są szczególnym upodobaniem Ojca niebieskiego, są bukietem przed tronem Bożym, którego zapachem sam Bóg się napawa. Dusze te mają stałe mieszkanie w najlitościwszym Sercu Jezusa i nieustannie wyśpiewują hymn miłości i miłosierdzia na wieki.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia, na dusze ciche, pokorne i dusze małych dzieci, które są zamknięte w mieszkaniu najlitościwszego Serca Jezusa. Dusze te są najwięcej upodobnione do Syna Twego, woń tych dusz wznosi się z ziemi i dosięga tronu Twego. Ojcze miłosierdzia i wszelkiej dobroci, błagam Cię przez miłość i upodobanie, jakie masz w tych duszach, błogosław światu całemu, aby wszystkie dusze razem wyśpiewywały cześć miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen. (1220-1223)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Czwartek Wielkanocny

    Dzień siódmy: Dusze szczególnie czczące i wysławiające miłosierdzie Jezusa

    Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie Moje, i zanurz je w miłosierdziu Moim. Te dusze najwięcej bolały nad moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha Mojego. One są żywym odbiciem Mojego litościwego Serca. Dusze jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym, żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, którego Serce jest miłością samą, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze, które  szczególnie czczą i wysławiają wielkość miłosierdzia Twego. Dusze te są mocarne siłą Boga samego; wśród wszelkich udręczeń i przeciwności idą naprzód ufne w miłosierdzie Twoje, dusze te są zjednoczone z Jezusem i dźwigają ludzkość całą na barkach swoich. Te dusze nie będą sądzone surowo, ale miłosierdzie Twoje ogarnie je w chwili zgonu.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze, które wysławiają i czczą największy przymiot Twój, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje - które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Dusze te są żywą Ewangelią, ręce ich pełne uczynków miłosierdzia, a dusza ich przepełniona weselem śpiewa pieśń miłosierdzia Najwyższemu. Błagam Cię, Boże, okaż im miłosierdzie swoje według nadziei i ufności, jaką w Tobie położyli, niech się spełni na nich obietnica Jezusa, który im powiedział, że: Dusze, które czcić będą to niezgłębione miłosierdzie moje - ja sam bronić je będę w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie, jako swej chwały. (1224-1225)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego



    Piątek Wielkanocny

    Dzień ósmy: Dusze czyśćcowe

    Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie... O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i  spłacała ich długi mojej sprawiedliwości.

     

    Jezu najmiłosierniejszy, któryś sam powiedział, że miłosierdzia chcesz, otóż wprowadzam do mieszkania Twego najlitościwszego  Serca dusze czyśćcowe - dusze, które Ci są bardzo miłe, a które jednak wypłacać się muszą Twej sprawiedliwości - niech strumienie krwi i wody, które wyszły z Serca Twego, ugaszą płomienie ognia czyśćcowego, aby się i tam stawiła moc miłosierdzia Twego.



    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze w czyśćcu cierpiące, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Błagam Cię przez bolesną mękę Jezusa, Syna Twego, i przez całą gorycz, jaką była zalana Jego przenajświętsza dusza, okaż miłosierdzie swoje duszom, które są pod sprawiedliwym wejrzeniem Twoim; nie patrz na nie inaczej, jak tylko przez rany Jezusa, Syna Twego najmilszego, bo my wierzymy, że dobroci Twojej i litości liczby nie masz. (1226-1227)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    Sobota przed Świętem Miłosierdzia Bożego

    Dzień dziewiąty: Dusze oziębłe


    Dziś sprowadź mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego. Dusze te najboleśniej ranią Serce Moje. Największej obrazy doznała dusza Moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem: Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja. - Dla nich jest ostateczna deska ratunku uciec się do miłosierdzia Mojego.

     

    Jezu najlitościwszy, któryś jest litością samą, wprowadzam do mieszkania najlitościwszego serca Twego dusze oziębłe, niechaj w tym ogniu czystej miłości Twojej rozgrzeją się te zlodowaciałe dusze, które podobne są do trupów i takim Cię wstrętem napawają. O Jezu najlitościwszy, użyj wszechmocy miłosierdzia swego i pociągnij je w sam żar miłości swojej, i obdarz je miłością świętą, bo Ty wszystko możesz.




    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze oziębłe, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Ojcze miłosierdzia, błagam Cię przez gorzkość męki Syna Twego i przez trzygodzinne konanie Jego na krzyżu, pozwól, aby i one wysławiały przepaść miłosierdzia Twego... (1228-1229)


    Koronka do Miłosierdzia Bożego


    http://sanctus.pl/index.php?doc=178&podgrupa=243


    http://sanctus.pl/index.php?doc=193&podgrupa=256

    ===========

    Poprzedni tydzień